OPOWIADANIE 15

Opowiadanie „Winda”

Winda…
Sześć osób plus dziecko….
Wszyscy wsiadają, winda rusza
… i nagle staje między piętrami, a na dodatek…gaśnie światło…

– Utknęliśmy…
– Doprawdy? Co pan powie…
– A co tak nerwowo?
– Ja nerwowo? No wie pan? Po prostu nie lubię trywialnych komentarzy…
– Trywialnych?
– Przecież wszyscy zauważyli, że utknęliśmy. Pański komentarz w niczym nie uszczegółowił naszej sytuacji.
– Bęcwał…
– Ale grzeczniej proszę, tu są dzieci!
– Dzieci? No i co z tego?!
– U nas w domu, proszę pana, się nie krzyczy…
– A to ciekawe, bo akurat zza państwa drzwi słychać zawsze co nieco… Zwykle po dwudziestej drugiej..
– No wie pan?! To już jest chamstwo!
– I kto to mówi…
– A pani, to przepraszam, niby kto?
– Kobieto, weź pani te torby, bo nie mogę stanąć prosto…
– To nie torba, tylko moje dziecko! Piotruś, chodź bliżej mamusi…
– Nie podejdzie, bo się pewnie boi…
– Słuchaj no, pijaku..!
– Ale proszę państwa, no naprawdę… Zachowujmy się spokojnie… Wystarczy, że winda stanęła…
– Taki kulturalny, a dezodorantu się nie nadużywa, co?
– Z całym szacunkiem, to stres…
– Jasne, stres… hehehe!
– Wie pan co, nie zaszczycę pana żadnym komentarzem, bo to poniżej mojej godności, a zresztą to…
– O Jezu!
– Co się stało?!
– Ktoś mnie polizał w łydkę…
– To pies!
– Jaki pies? Chłopie, widziałeś, żeby ktoś wchodził teraz do windy z psem?!
– To nie pies… Piotruś, prosiłam tyle razy… No nie liż, człowieku, bo zarazki…
– Zarazków to chyba więcej jest na Piotrusiu, z całym szacunkiem…
– Jakim szacunkiem?! Boże, z kim przyszło mi mieszkać…
– No… Jedyne pocieszenie, przynajmniej dla mnie, że nie pod jednym dachem…
– Pan się chyba pomylił… Ta pani ładna stoi dalej…
– Co?!
– Głaszcze mnie pan od pięciu minut po dłoni… Zbędny wysiłek, jestem żonaty…
– O, szlag…
– Mnie pan chciał głaskać? Piotrek, nie szarp!
– No nie wydaje mi się… Niech się pani przesunie…
– Niech pani stoi! To jakiś zboczeniec…
– Ja?! Zboczeniec?!
– A kto mnie po ręce przed chwilą głaskał? Hehehe!
– Odwalcie się, do cholery!
– Mnie pan może podotykać… Ja nie jestem żonaty!
– O… już pan nic nie powie?
– Może wysiadł? Buachachacha!
– Jestem, jestem… I po gębie też dać mogę…
– Byle nie Piotrusiowi, bo w tych ciemnościach to… Zresztą… Co panu dziecko zawiniło?
– Komu się odbiło?! Jezu, co za fetor…
– Jaki wrażliwy… Ludzka rzecz przecież…
– Jednak są pewne zasady, przyzna pan?
– Ludzie, ale naprawdę… No nie uprzykrzajmy sobie i tak fatalnej sytuacji…
– A znacie kawał o Żydzie, kozie i pokojówce? Nie? Więc tak: przychodzi Mojsze do rabina…
– Nie lubię żydowskich dowcipów…
– Bo ich, tępaku, nie rozumiesz! No więc przychodzi…
– Tępaku?!
– Niech pan się uciszy… I co z tym Mojsze?
– Przychodzi i mówi…
– A może ja sobie nie życzę tego słuchać?
– To nie zatrzymujemy… Można wysiąść! Hehehehe!
– Lecisz pan z tym kawałem!
– … i mówi: „Rabbi…”
– Siku!
– Piotrek! Na miłość boską! No nie teraz…
– A kiedy?
– Piotrek!!!
– Nie drzyj się pani na niego! Co za matka, jak pragnę zdrowia… Dziecku się chce, a ta…
– Niech pan mówi kawał, może odwrócimy jego uwagę…
– … i mówi…
– Kto?
– No ten Mojsze…
– A to cały czas ten sam kawał? Długi jakiś…
– Strasznie śmieszne… Niech pan opowie lepszy…
– Ale ja się nie ogłosiłem wodzirejem…
– Dacie mu skończyć?!
– Odechciało mi się…
– Ooo… Pan wodzirej się dąsa…
– Ja znam lepszy kawał!
– To dawaj pan!
– Samolotem lecą Polak, Rusek i Niemiec… I ten, no… Rusek, nie, znaczy Niemiec, mówi… Nie, to był jednak Rusek… Więc ten Rusek mówi…
– Wolałem poprzedniego zabawiającego, a państwo?
– Nie jestem żaden zabawiający…
– To akurat da się zauważyć…
– A idźcie w cholerę…
– A ja takie pytanko mam…
– O! A kto to?
– Sąsiad z siódmego… Kto stoi najbliżej tabliczki z przyciskami?
– Ja! Ja jestem najbliżej!
– To wciśnij, kretynie jeden, przycisk „alarm”!

W najlepszym okresie życia. A wcześniej? Potrafię zrobić meble (od podstaw), znajomość języka polskiego to moja super power dzięki studiom polonistycznym. Do tego podyplomy z public relations i znajomości UE. Teraz zajmuje mnie praca z tekstem: pisanie na zlecenie, korekta - od ponad 10 lat współpracuję z wydawnictwem uniwersyteckim; wsparcie językowe (pomoc niezbędna przy weryfikacji tekstów reklamowych, choć nie tylko). Lubię obserwować i dokumentować niemal wszystko - taki fotoreporterski bzik :-) poza tym kusi mnie fotografia kulinarna i pewnie coś z tym wkrótce zrobię. A póki co - piszę, piszę, piszę... Zapraszam na bloga mojenarracje.blogspot.com.pl oraz na fanpage Moje narracje. W przygotowaniu kilka kolejnych profili, gdzie pilnie ćwiczę swój pisarski warsztat. Na rok 2017 zaplanowałam projekt 365 dni #siepisze. Działam, bo to kocham :-)
Posts created 23

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Do góry