tylko dobrzy ludzie zostali

„Tylko dobrzy ludzie zostali” fragment powieści

Zapraszam do przeczytania fragmentu powieści „Tylko dobrzy ludzie zostali”

Wjechałam ostrożnie na podwórko i dopiero gdy wysiadałam, zauważyłam siedzącą na schodkach Madzię. Westchnęłam w duchu, bo mogłam na pewniaka obstawiać przyczynę jej wizyty.

Wysiadłam z samochodu i weszłam po schodkach.

– Dzień dobry – powiedziałam, stawiając obok niej torbę i szukając kluczy. – Wchodzisz?

– Niech pani stąd wyjedzie… – powiedziała cicho. Udałam, że manipulowanie przy zamku pochłonęło mnie bez reszty.

– Niech pani stąd wyjedzie! – powiedziała głośniej, ale nie było w tym ani agresji, ani złości, tylko jakaś dziwna determinacja.

Otworzyłam drzwi i spojrzałam na Madzię.

– Wejdź – powiedziałam spokojnie. Posłusznie wstała, ale przeszła tylko przez próg. Zamknęłam drzwi i, mijając dziewczynę, weszłam do kuchni. Na stole położyłam zakupy i podeszłam do lodówki.

Madzia powoli zmierzała za mną, nie podnosząc głowy.

– Wolisz białe czy czerwone? – otworzyłam lodówkę i zerknęłam na butelki.

– Czy ty jesteś głucha?! – nie wytrzymała Magda. – Wypierdalaj stąd!

Stwierdziłam, że białe wytrawne najlepiej postawi ją swoją cierpkością na nogi. Z szafki wyciągnęłam dwa kieliszki z rżniętego szkła i oba wypełniłam winem po brzegi zastanawiając się, czy mieszanie alkoholu i leków nie zwali mnie z nóg na dobre. Wszystko jedno…

– Pij – wyciągnęłam kieliszek w jej stronę. Podeszła i niepewnie sięgnęła po wino, a potem, jakby coś ją nagle otrzeźwiło, kilkoma łykami wychyliła zawartość niemal do dna.

– On jest mój… – sapnęła, łapiąc oddech.

– Kto? – zapytałam, choć doskonale wiedziałam, o kim może być w tym momencie mowa.

– Jan – dopiła resztkę i spojrzała na mnie butnie. – Rozumiesz?! Mój i nikomu go, kurwa, nie oddam! Tym bardziej takiej przyjezdnej, starej krowie!

Sączyłam swoje wino oparta o blat stołu i przyglądałam się jej z dziwnym rozrzewnieniem. Pewnie jeszcze dziesięć lat temu też bym tak walczyła o faceta.

– No? – Madzia najwyraźniej nie wyczytała z mojej twarzy niczego, co by ją satysfakcjonowało, więc uznała, że rozmowa musi nabrać tempa. – Nic nie powiesz?

– Nie – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Nie miałam jej kompletnie nic do powiedzenia.

Z taką furią odstawiła kieliszek, że nóżka pękła i czasza potoczyła się po stole. Patrzyłam na tę prezentację siły ze spokojem. Za to Madzia straciła cierpliwość i podeszła do mnie.

– Zapamiętaj to sobie! – syknęła. – On jest mój! – powtórzyła i nonszalancko odrzuciła włosy. Wyglądało to oczywiście bardzo profesjonalnie: ta scenka, tony, gesty, niemal obsikanie terenu. Tylko że w jej oczach była już świadomość, że musi zaakceptować to, co nieuniknione.

Widziałam to setki razy, nie tylko w lustrze.

Magda podeszła do drzwi i jeszcze raz na moment się obróciła:

– Nic mi nie powiesz? – zapytała ponownie, jakby się upewniała. Głupia smarkula, przecież nigdy nie pyta się o nic dwa razy…

Dopiłam swoje wino, delikatnie odstawiłam kieliszek i pochyliłam się nad zakupami. Dziewczyna zniknęła w półmroku sieni.

Nagle zrobiło mi się jej żal.

– Magda! – zawołałam.

Cofnęła się i spojrzała z napięciem.

– Nigdy na nikogo nie licz… – powiedziałam z uśmiechem. A widząc jej zdziwione oczy, dodałam: – Strata czasu – i dolałam sobie wina.

Trzaśnięcie drzwi upewniło mnie, że wizyta dobiegła końca. Stało się i tyle.

Bukowski nie wygląda na faceta, który ma w planach wicie gniazda.

To nie ten etap. I to nie ten facet.

 

„Tylko dobrzy ludzie zostali” A.A. Reich

W najlepszym okresie życia. A wcześniej? Potrafię zrobić meble (od podstaw), znajomość języka polskiego to moja super power dzięki studiom polonistycznym. Do tego podyplomy z public relations i znajomości UE. Teraz zajmuje mnie praca z tekstem: pisanie na zlecenie, korekta - od ponad 10 lat współpracuję z wydawnictwem uniwersyteckim; wsparcie językowe (pomoc niezbędna przy weryfikacji tekstów reklamowych, choć nie tylko). Lubię obserwować i dokumentować niemal wszystko - taki fotoreporterski bzik :-) poza tym kusi mnie fotografia kulinarna i pewnie coś z tym wkrótce zrobię. A póki co - piszę, piszę, piszę... Zapraszam na bloga mojenarracje.blogspot.com.pl oraz na fanpage Moje narracje. W przygotowaniu kilka kolejnych profili, gdzie pilnie ćwiczę swój pisarski warsztat. Na rok 2017 zaplanowałam projekt 365 dni #siepisze. Działam, bo to kocham :-)
Posts created 23

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Do góry