A tak sobie myślę

Nocna zmiana

Lubię jeździć nocą.

A raczej – prowadzić samochód po nocnych, oświetlonych ulicach miasta. Nęci mnie, żeby przeciąć ten spokój, zakłócić jego porządek, pojawić się i zaraz zniknąć. W ciemnościach można się ukryć, ale i dobitniej wyeksponować. Wciąż ciekawi mnie, o co chodzi mi bardziej?

Idealny utwór na nocny objazd miasta? Chyba każdy, choć od kilku lat niezmiennie „Ocean’s drive”. Jest w nim smutek, jakaś tęsknota. A kiedy lepiej widać i czuć tęsknotę, jak nie nocą? I nie jest ważne, za czym się tęskni. Bo tęskni się zawsze.