scenariopisarstwo

Na naukę nigdy nie jest za póżno, czyli scenariopisarstwo moją przyszłością

Powieść czy… scenariusz?

Nie wierzę, jakoby autor podczas pisania nie marzył, aby jego powieść weszła na ekrany. Najlepiej światowych kin, a potem ma powstać serial. Tak to już wygląda – książka to pole dla wyobraźni z drobną sugestią pisarza, ale film to już mieszanka wysokiej klasy: operowanie światłem, budowanie nastroju muzyką, pokazanie postaci z krwi i kości.

Moja powieść- moje dziecko

Swoją powieść pisałam – fakt, że z ogromnymi przerwami – ponad dwa lata. Pomysł ewoluował, zmieniał się koncept, aby w rezultacie z pierwszego pomysłu pozostał zaledwie zarys. Do tego doszłą zmiana tytułu, bo ktoś inny się nie ociągł i podczas gdy ja tonęłam w wątpliwościach – wydał swoją pracę drukiem i… zabrał się pewnie za kolejną.

Pisząc, często słuchałam inspirującej muzyki. Widziałam wtedy pojedyncze sceny, a nawet… dobrałam aktorów! Wiem, że moje umiejętności są jeszcze wciąż słabe, ale podczas pisania dowiedziałam się o sobie czegoś ważego – że właśnie to chcę robić: opowiadać historie, zapraszając czytelnika do mojego świata. Dlatego od jakiegoś czasu intensywnie myślę o tym, jak moje marzenia urzeczywistnić i… udoskonalić.

Życie w scenach

Zainteresowałam się studiami z zakresu scenariopisarstwa. Profesjonalnymi, prowadzonymi przez tuzów słowa. Myśle, że będzie to idealna inwestycja w siebie. Zrobiłam mały research i już wiem, jak, gdzie, za ile i na jakich zasadach można się w tym kierunku szkolić. Niewątpliwie wpłynie to korzystnie na jakość mojego pisania, a także ułatwi „widzenie” kolejnych (mam nadzieję!) powieści. Do wyboru są studia zaoczne, on line, kursy itp. Sygnują je naprawde mocne w branży nazwiska.

Na naukę nigdy nie jest za późno

Podobno Leonardo da Vinci uczył się po kres swoich dni. Nieustannie doskonalił swoje umiejętności Michł Anioł. Nie to, żebym się porównywała. Ale przyznacie – inspiracja fantastyczna. I fajnie będzie zobaczyć swoje nazwisko przy megaprodukcji jako autora scenariusza 😉 Bo, jak mówi Katarzyna Bonda – pisarz ma ego jak stąd do Bałtyku, a jeżeli mówi, że jest inaczej, to… kłamie 🙂

 

 

W najlepszym okresie życia. A wcześniej? Potrafię zrobić meble (od podstaw), znajomość języka polskiego to moja super power dzięki studiom polonistycznym. Do tego podyplomy z public relations i znajomości UE. Teraz zajmuje mnie praca z tekstem: pisanie na zlecenie, korekta - od ponad 10 lat współpracuję z wydawnictwem uniwersyteckim; wsparcie językowe (pomoc niezbędna przy weryfikacji tekstów reklamowych, choć nie tylko). Lubię obserwować i dokumentować niemal wszystko - taki fotoreporterski bzik :-) poza tym kusi mnie fotografia kulinarna i pewnie coś z tym wkrótce zrobię. A póki co - piszę, piszę, piszę... Zapraszam na bloga mojenarracje.blogspot.com.pl oraz na fanpage Moje narracje. W przygotowaniu kilka kolejnych profili, gdzie pilnie ćwiczę swój pisarski warsztat. Na rok 2017 zaplanowałam projekt 365 dni #siepisze. Działam, bo to kocham :-)
Posts created 23

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Do góry